pretty lady sitting on a diet

Jako lekarka zajmująca się żywieniem w onkologii zazwyczaj mam do czynienia z wyniszczeniem chorego przez chorobę nowotworową, ale nie mogę się nie wypowiedzieć na temat nadmiaru kilogramów w kontekście choroby onkologicznej. To, że otyłość zwiększa ryzyko zachorowania na raka podobno wszyscy wiemy, ale czy wiecie, że  nadwaga i otyłość zwiększają ryzyko wznowy choroby nowotworowej? Jest to szczególnie ważne dla osób, które szczęśliwie zakończyły terapię i nie chcą zachorować ponownie!

Szczególnie dotyczy to takich nowotworów jak rak piersi i inne nowotwory ginekologiczne szczególnie estrogenozależne, a także rak prostaty, przełyku, jelita grubego, trzustki, wątroby i nerki. Nadmiar tkanki tłuszczowej, to nie tylko „zbędne kilogramy do noszenia”, ale hormonalnie aktywna tkanka, która produkuje estrogeny (rak piersi, endometrium!), czynniki wzrostowe pobudzające wzrost i reprodukcję różnych komórek oraz substancje nasilające procesy zapalne i insulinooporność.

Analizuję jadłospisy od kilkunastu lat i szczerze – nie widziałam żadnego chorego, który przyszedłby z prawidłowym jadłospisem. A już szczególnie dużo błędów popełniają panie, którym wydaje się, że odżywiają się prawidłowo :-) Co jest najczęstszym błędem? Nadmiar kalorii pochodzący z tłuszczy i cukrów prostych. Ogromna podaż nasyconych kwasów tłuszczowych (zazwyczaj spożywasz 2-3 razy więcej niż potrzebujesz!), przy miernej podaży kwasów jedno- i wielonienasyconych. Nasycone kwasy tłuszczowe w badaniach wykazują związek etiologiczny z rakiem jelita grubego i rakiem piersi, nie mówiąc już o kwasach tłuszczowych typu trans (słodycze i fast foody), które są wprost rakotwórcze. Wreszcie nie sposób nie podkreślić udowodnionego związku nasyconych kwasów tłuszczowych z hipercholestrolemią i miażdżycą, której powikłaniami są zawał serca i udar mózgu. Kolejny problem to nadmiar kwasów omega-6 w stosunku do omega-3. Stosunek tych substancji powinien wynosić jak 4:1, a w waszych jadłospisach – kochane pacjentki i pacjenci wynosi co najmniej 15:1! Co to znaczy? To znaczy, że kwasy omega-6 o działaniu prozapalnym i pronowotworowym mają przewagę nad ochronnymi omega-3 i zaburzają kruchą i misterną równowagę między czynnikami w diecie, które „chronią” i które „psują” !

Nie mogę też nie odnieść się do podaży witamin i mikroelementów w diecie. Zazwyczaj w waszych jadłospisach brakuje wapnia– co w przypadku kobiet, które są w farmakologicznej czy też chirurgicznej menopauzie ma ogromne znaczenie! Spożywacie wapń na poziomie 1/3 waszego zapotrzebowania, co powoduje szybszy rozwój osteoporozy. Poza tym niedobór wapnia utrudnia chudnięcie! Zazwyczaj niedobory dotyczą również witaminy E, rzadziej C. Problemem są także niedobory żelaza, magnezu, czasami potasu oraz pierwiastków śladowych takich jak mangan, miedź czy selen. Te ostatnie odgrywają kluczową rolę w mechanizmach naprawy uszkodzonych genów (są składowymi układów enzymatycznych odpowiedzialnych ze te procesy i za liczne funkcje układu odpornościowego).

Niedobory szczególnie u osób otyłych dotyczą także nutraceutyków – czyli substancji naturalnie znajdujących się w roślinach, a mających wpływ na różne etapy karcinogenezy (rozwoju raka). Braki dotyczą glukozynolatów (rośliny krzyżowe), związków organosiarkowych (czosnkowate), katechin (zielona herbata) i wielu, wielu innych – tutaj to już musiałbym napisać książkę :-) żeby wymienić je wszystkie. Dodatkowo na problem nowotworu i zbędnych kilogramów cieniem rzuca się nasza polska bardzo niezdrowa tradycja kulinarna i obecna na polskim rynku żywność o bardzo niskiej wartości odżywczej! Co do tradycji – pewne nawyki kulinarne mamy wpajane od pokoleń i tak zakorzenione, że nawet nie próbujemy myśleć, że coś tu może być nie tak. Co do rynku spożywczego – to trochę jesteśmy śmietnikiem Europy, a koncerny spożywcze upychają u nas to co już dawno zostało „zdemaskowane” np. w Wielkiej Brytanii – choćby syrop glukozowo-fruktozowy dodawany do czego się tylko się da. Nasza świadomość dotycząca żywienia jest bardzo niska i bardzo łatwo jest nam wciskać różne produkty pod hasłem „eko” lub „bio”.

Drodzy pacjenci, problem zbędnych kilogramów po zakończeniu terapii onkologicznej może mieć duży wpływ na wasze dalsze losy! KAŻDA PACJENT Z NADWAGĄ CZY OTYŁOŚCIĄ PO ZAKOŃCZENIU TERAPII ONKOLOGICZNEJ POWINIEN ZOSTAĆ SKIEROWANY DO LEKARZA ZAJMUJĄCEGO SIĘ ŻYWIENIEM LUB DIETETYKA SPECJALIZUJĄCEGO SIĘ W ONKOLOGII CELEM PRZEPROWADZENIA DIETY REDUKCYJNEJ!!! Tak to wygląda na świecie, a w Polsce śpimy. Wolimy wydawać miliardy złotych na leczenie, zamiast położyć nacisk na edukację, prewencję i profilaktykę – pierwotną jak i wtórną. Dieta redukcyjna w profilaktyce wtórnej zachorowania na raka piersi, macicy, prostaty czy jelita grubego jest na świecie pełnoprawnym elementem wspomagającego leczenia onkologicznego! Pacjent musi o tym wiedzieć i musi się o taką usługę upominać.

Dla nieprzekonanych linki do badań naukowych dotyczących związku otyłości z rozwojem nowotworów złośliwych:
http://www.termedia.pl/Czasopismo/Wspolczesna_Onkologia-3/Streszczenie-2387
http://www.termedia.pl/Otylosc-a-rak-piersi,3,15153,0,0.html
http://www.cancer.gov/cancertopics/factsheet/Risk/obesity
http://annonc.oxfordjournals.org/content/15/6/850.full

Lek.med. Aleksandra Kapała
Centrum Onkologii – Instytut Warszawa
Szpitalny Zespół Żywieniowy

Powered by themekiller.com anime4online.com animextoon.com apk4phone.com tengag.com moviekillers.com